Był kompozytorem, który zapoczątkował modę na wielkie romantyczne opery historyczne, w ich konstruowaniu nie miał sobie równych. Muzyka jego oper pełna jest kontrastów brzmieniowych, ale nie można jej też odmówić dramatycznego nerwu i wyrafinowanej bogatej instrumentacji. Wszystko to obliczone było na największy przepych dekoracji i kostiumów oraz i wirtuozerię śpiewaków. Wzorowali się na nim Ryszard Wagner (Rienzi) i Giuseppe Verdi (Don Carlos i Nieszpory sycylijskie). Balzac opisywał opery Meyerbeera jako „świątynie iluzji i cudów”.

Jego potężne, pełne patosu i wielkich scen zbiorowych, dzieła cieszyły się bezprzykładną popularnością. Ich atutem były wystawne dekoracje, wielkie chóry, dziesiątki statystów, obowiązkowa wstawka baletowa, mimo tego nie przetrwały próby czasu. Po śmierci Meyerbeera nastawienie do jego dzieł poczęło się stopniowo zmieniać; zarzucano im płytkość, tanie efekciarstwo – Wagner i Schumann. Po trosze też zabrakło śpiewaków, którzy byliby w stanie sprostać stawianym – w tych dziełach – wymaganiom. W okresie po I wojnie światowej jego opery niemal zupełnie znikły z repertuaru, co zresztą utrzymuje się do dzisiaj. Dzisiaj na wystawienie którejkolwiek z jego potężnych oper mogą sobie pozwolić tylko najbogatsze teatry operowe. Jeżeli już któryś teatr zdecyduje się na ten krok, to napotyka na kolejną przeszkodę, w postaci skompletowania obsady; dzisiaj niewielu śpiewaków może się podjąć śpiewania, potężnych partii: Jana z Leydy, Seliki, Roberta, Królowej Małgorzaty, czy Raula de Nagis albo Vasco da Gamy. W czasach nam bliższych sprawdzali się w tych partiach Placido Domingo, Montserrat Caballé, Joan Sutherland, Shirley Verrett, Franco Corelli, Renata Scotto, Marylin Horne, Jessye Norman.
Urodzony w 1791 roku w okolicach Berlina (Vogelsdorf) Giacomo Meyerbeer pochodził z bogatej niemieckiej rodziny żydowskiej, i pierwotnie nazywał się Jakub Liebmann Meyer Beer. W 1810 niemieckie imię Jacob zmienił na włoskie Giacomo, połączył części nazwiska Meyer i Beer nazywając się odtąd Giacomo Meyerbeer i takim zna go świat. Pierwszy raz publicznie wystąpił – jako pianista- w wieku dziewięciu lat. Później występował w Berlinie, Monachium, Lipsku i Wiedniu. Następnie uczył się kompozycji, od 1803 jako członek berlińskiej Akademii Śpiewaczej u jej dyrektora Cara Friedricha Zellera, później również u Georga Josepha Voglera. W latach 1813–16 doskonalił kunszt kompozytorski w Wiedniu, Paryżu i Londynie, między innymi u Antonio Salieriego. W 1842 roku z rąk króla otrzymał stanowisko generalnego dyrektora muzycznego w Berlinie. W 1846 roku został członkiem Akademii Sztuki w Brukseli. W 1851 roku dołożył do tytułów jakie już posiadał godność członka senatu Akademii Sztuki w Berlinie. Ale warto pamiętać, że w 1826 roku kompozytor mieszkał na stałe w Paryżu, gdzie miały swoje prapremiery najważniejsze z jego oper. Stąd często można się spotkać z określeniem, że był kompozytorem francuskim.

Pierwsza opera Giacomo Meyerbeera nosi tytuł Jephthas Gelübde (Ślubowanie Jefty), wystawiono ją 23 grudnia 1812 roku w Monachium. Kolejne siedem oper (lata 1817 – 1822) miało swoje prapremiery w Padwie, Turynie, Mediolanie, jednak żadna nie zyskała trwałego powodzenia. Pierwszym dziełem które zwróciło na niego uwagę świata był, Il crociato in Egitto (Krzyżowiec w Egipcie) wystawiony w weneckim Teatro La Fenice 8 marca 1824 roku. Następnie operę wystawiono w Londynie, Paryżu, Mediolanie. Taki był początek panowania Meyerbeera na operowych scenach, Każda kolejna opera przyjmowana była z wielkim entuzjazmem. Pierwszą był Robert Diabeł z librettem Eugéne Scribe, z którym Meyerbeer nawiązuje stałą współpracę. Ich wspólnym dziełem będą: Robert Diabeł, Hugonoci, Prorok, Afrykanka. Prapremiera Roberta Diabła 21 listopada 1831 roku w Operze Paryskiej stała się tryumfem kompozytora. Jedno z przedstawień obejrzał Fryderyk Chopin – wyszedł zachwycony. W ciągu trzech lat operę wystawiono na scenach blisko osiemdziesięciu teatrach. w jedenastu krajach. W Warszawie wystawiono Roberta Diabła 16 grudnia 1837 roku pod dyrekcją Karola Kurpińskiego. Dodatkową miarą powodzenia tej opery były liczne kompozycje; wariacje na tematy z tej opery, tworzyli je między innymi: Chopin, Liszt, Thalberg i Henryk Wieniawski.

Ciekawym epizodem w życiu Meyerbeera był jego stosunek do Ryszarda Wagnera i jego twórczości. Panowie poznali się w 1839 roku, w okresie kiedy Wagner pracował na operą Rienzi. Sławny już wtedy Meyerbeer z ogromną życzliwością przyjął młodszego kolegę, z uwagą wysłuchał fragmentów Rienziego, dał też Wagnerowi listy polecające do osób, które mogły mu pomóc uważając, że ten „ma talent i jest gorliwy”. Poparcie Meyerbeera otworzyło przez Wagnerem wiele drzwi. Zabiegał również o poparcie dla Wagnera u intendenta opery w Dreźnie i Berlinie, co ten przyjmował z wdzięcznością wychwalając twórczość Meyerbeera jako kompozytora „piszącego dzieje świata, serca i uczuć, rozbijającego bariery narodowych przesądów.” Nie minęło trzy lata i Wagner zmienił zupełnie swój sąd; najpierw nazwał Meyerbeera „głupcem szkodzącym sztuce, który kręci się tak jak wiatr wieje”. Później miał za złe każdemu kto ośmielił się twierdzić, że Rienzi „to najlepsza opera Meyerbeera” – opinia Hansa von Bülow. Lub ośmielił się doszukiwać konotacji Meyerbeera w jego romantycznych operach. Szczególną uwagę poświęcił mu Wagner w swoim głośnym eseju „Żydostwo w muzyce”, traktując go jako wzorcowego żydowskiego kompozytora dostarczającego „trywialnych rozrywek znudzonej publiczności”. Wagner nie mógł też znieść popularności oper Meyerbeera, którego posądzał o opłacanie krytyków mu niechętnych.

Pozostawmy już w spokoju historię kontaktów obu panów, skupmy się na kolejnych wybranych wydarzeniach życia i twórczości Meyerbeera, który w 1836 roku dał światu kolejne wielkie dzieło, Hugonoci, które szybko weszło do żelaznego repertuaru teatrów operowych.Następne opery: Prorok (1849) oraz Afrykanka (1865), miały swoje prapremiery w Operze Paryskiej. Prapremiera Proroka przeszła do historii nie tylko z racji triumfu kompozytora, ale również jako przedstawienie, w którym po raz pierwszy użyto światła elektrycznego. Natomiast Afrykanka okazała się ostatnim jego dziełem. Jej pierwsze przedstawienie miało miejsce kilka miesięcy po śmieci kompozytora, który zmarł 2 maja 1864 roku, w trakcie pierwszych prób. Ostatecznego opracowania partytury dokonał belgijski muzykolog François-Joseph Fétis. Prapremiera odbyła się 28 kwietnia 1865 roku
Gwiazda północy miała swoją prapremierę w paryskiej Opera-Comique – 6 lutego 1854 roku, podobnie jak Dinorah wystawiona w 1859 roku. Ponadto Obozowisko na Śląsku – singspiel, skomponowany, na otwarcie odbudowanej po pożarze Opery Królewskiej w Berlinie – 7 grudnia 1844. Do 1891 roku odnotowano 67 przedstawień tej opery.

Polskie teatry operowe w Warszawie, Lwowie i Poznaniu, wzorem innych europejskich scen, również wprowadzały do repertuaru dzieła Meyerbeera, i to nie tak znowu, rzadko. Warszawa poznała Roberta Diabła w 1837 roku, a Lwów w 1857. Hugonotów wystawiono w Warszawie pod dyrekcją Quattriniego w 1858 roku, Lwów poznał to dzieło w 1842, a Poznań w grudniu 1923. Lwów prezentował swoje inscenizacje oper Meyerbeera w Krakowie, w czasie letnich sezonów. W Warszawie wznawiano to dzieło jeszcze w 1867 i 1913 roku. Prorok najpierw został wystawiony we Lwowie w 1849 roku, a w Warszawie w kwietniu 1867 oraz w 1871 pod dyrekcją Moniuszki, tą inscenizację wznowiono 1887 roku. Od lwowskiej sceny rozpoczęła polską historię Dinorah, którą we Lwowie wystawiono w 1853 roku, Warszawa poznała tę operę w styczniu 1870 roku. Afrykanka była obecna w repertuarze naszych teatrów operowych od 1866 roku, Warszawa oklaskiwała jej spektakle od grudnia 1870 roku, Poznań poznał jej bohaterów w grudniu 1923 roku. Wznowienie Afrykanki w Operze Warszawskiej marcu 1918 roku, od batutą Adama Dołżyckiego, było ostatnią okazją do oklaskiwania jej na polskich scenach. O tego czasu żadna polska scena nie zdobyła się na wystawienie którejkolwiek z oper Meyerbeera.
Na koniec, choć słowem wspomnę o Janie i Edwardzie Reszkach, którzy śpiewali meyrbeeroskie partie w Metropolitan w Nowym Jorku, Covent Garden w Londynie i oczywiście w Operze Paryskiej. W Metropolitan Opera partię Królowej Małgorzaty w Hugonotach śpiewała z powodzeniem Marcella Sembrich. Z kolei Teodozję Friderici- Jakowicką, w mediolańskiej La Scali oklaskiwano jako Izabellę w Robercie Diable. Opinię doskonałej Walentyny w Hugonotach i Seliki w Afrykance miała Janina Korolewicz Waydowa.
Adam Czopek
Ps. Tekst omawiający sylwetkę i twórczość Giacomo Meyerbeera rozpoczyna cykl poświęcony twórczości tego kompozytora, którego dzieła cieszyły się bezprzykładną popularnością, a dzisiaj prawie nie istnieją w światowym repertuarze.




