Mamy ich niemałą galerię, gdy się pojawiają aura tajemnicy, niepokoju i grozy rozpościera swą misterną pajęczynę strachu wywołując przerażenie, czasami współczucie. Operowe duchy i czarownice, choć nie dzwonią łańcuchami, rzucają klątwy, przepowiadają przyszłość, nękają protagonistów bądź ostrzegają ich przed zwodniczym losem, często niosą przesłanie żywym. Czasami mamy do czynienia z jednym, czasami z całą ich grupą. Są opery, gdzie pojawiają się jeden raz, ale bywają też takie gdzie spotykamy się nimi wielokrotnie. Zapraszam na mały przegląd tego typu scen.
Bodaj z najsłynniejszymi czarownicami spotykamy się dwukrotnie w Makbecie Verdiego (1847), gdzie demoniczne strzygi wywiedzione z tragedii Szekspira, trafnie przepowiadają Makbetowi niedaleką i odległą złowrogą przyszłość. Mamy w tej operze jeszcze ducha zamordowanego zdradziecko Banka, który pojawia się widoczny tylko dla Makbeta budząc jego przerażenie – akt I. Przerażenie Makbeta budzi też poczet ośmiu królów, który prezentują mu czarownice – akt III. Właśnie te nieziemskie postacie swoimi przepowiedniami nadają tej operze atmosferę tajemniczej grozy, co podkreśla sugestywna muzyka Verdiego. Nie mniejszą budzi procesja upiornych mniszek z Roberta Diabła Giacoma Meyerbeera (1831). Powstałe z martwych mniszki wykonują mrożący krew w żyłach taniec na ruinach klasztoru, gdzie odprawiony został świętokradczy rytuał.

Bodaj najsłynniejszym operowym duchem jest duch Komandora w Don Giovannim Mozarta (1787), który przybywając na ucztę do swej ofiary w iście spektakularny sposób – jako posąg, żywcem uprowadza Don Giovanniego w piekielne otchłanie. Równie przerażający jest duch Starej Hrabiny w Damie pikowej Czajkowskiego (1890) zdradzający Hermanowi tajemnicę trzech kart, czym doprowadza go do obłędu. Aria Hrabiny Je crains de lui parler la nuit jest jednym z najbardziej przerażających monologów.
Opowieści Hoffmanna (1881), jedyna opera Offenbacha, w której doktor Miracle wykorzystuje ducha zmarłej matki Antonii, która prosi by córka pozostała wierna swemu powołaniu – śpiew. Antonia zaczyna śpiewać, jej głos wznosi się coraz wyżej, brzmi coraz wyżej i coraz dźwięczniej, niestety serce Antoni nie wytrzymuje tego obciążenia, po chwili dziewczyna osuwa się martwa na ziemię – tercet Tu ne chanteras plus, w którym splatają się głosy Antoni i doktora Miracle, z głosem Matki, jest tego obrazem.

Jeszcze dalej poszedł w tej kwestii Carl Mari von Weber w swoim Wolnym strzelcu (1821), w którym druga scena II aktu jest w całości skonstruowana z wykorzystaniem duchów, których jęki i jazgot piekielnych mocy towarzyszą Maksowi w Wilczym Jarze, gdzie odlewa siedem kul, czemu towarzyszą budzące przerażenie pioruny i błyskawice.
Drugi akt Mefistofelesa Arrigo Boito (1868) niemal w całości opanowały złe duchy, demony i czarownice, którym przewodzi Mefistofeles władca piekielnego świata. Niesamowity sabat! – Noc Walpurgii. Taką samą tajemniczą scenę w V akcie skonstruował Gounod w Fauście (1859) Jednak jej finałem jest ukazanie się widma Małgorzaty.
W Hamlecie Ambroise’a Thomasa, (1868) błądzący na murach zamku duch ojca Hamleta wyjawia mu kto stoi za jego śmiercią; otruł go w czasie snu brat Klaudiusz, aby przejąć koronę i rękę królowej Gertrudy – obraz drugi pierwszego aktu.
Zupełnie inaczej wygląda tego typu scena w Strasznym dworze Moniuszki (1865). Nie ma tu co prawda duchów, ale za to dwie prababki „wyłażą z ram” kiedy zapieje kur, „Niejednym już dały się we znaki.” – tak Skołuba straszy Macieja opowiadając mu historię ożywających wraz z wybiciem północy starego zegara, portretów prababek. „Strach waści? – Nie! – Zażyj tabaki”. Na szczęście nikt tutaj poza Maciejem się nie boi, i więcej w tej scenie radosnej zabawy niż przerażenia i strachu.
Pozostając przy polskich kompozytorach warto jeszcze wspomnieć o Karolu Kurpińskim i jego Zamku na Czorsztynie. W ciemną burzliwą noc do zamku na Czorsztynie przybywa waleczny Bojomir. Szuka schronienia i odpoczynku. Mieszkańcy zamczyska przyjmują go z otwartymi ramionami, ale uczciwie ostrzegają, że miejsce jest nawiedzone, błąka się bowiem po nim duch kobiety w bieli. Nieulękły Bojomir ochoczo korzysta z gościny, a duch… no cóż okazuje się, że to Wanda, którą onegdaj szczerze wielbił, a której ojciec zabronił poślubić ukochanego. W finale wszyscy są szczęśliwi: Dobrosław bo córka wyzdrowiała, Wanda i Bojomir bo w końcu uzyskali zgodę ojca na ich małżeństwo.

Dodajmy jeszcze jedną polską operę z duchem, to Goplana Władysława Żeleńskiego, której libretto wywiódł Ludomir German z Balladyny Juliusza Słowackiego. Pełno tu nadprzyrodzonych postaci, z tytułową wodną boginką na czele. W trzecim akcie matce obu sióstr ukazuje się ranny, skąpany we krwi duch Aliny zamordowanej przez Balladynę.
Kontynuując polski wątek kompozytów należy wspomnieć o Duchu Wojewody Ludwika Grossmana dowcipnej komedii, gdzie zjawiska nadprzyrodzone widać gołym okiem. Opera do swojej prapremiery w 1878 roku cieszyła się sporym powodzeniem, wystawiono ją we Lwowie, Wiedniu, Petersburgu i Berlinie. Ostatnio przypomniał ją Teatr Wielki – Opera Narodowa, w wersji koncertowej, pod batutą Marty Kluczyńskiej.
Zanim Puccini pławił się w sukcesach Manon Lescaut (1893), Cyganerii (1896) i Tosci (1900) skomponował dwuaktową operę Le Willi (1884), był to jego operowy debiut. Głównym bohaterem jest Roberto, niewierny narzeczony Anny, której duch nawiedza go po jej śmierci. By dokonać zemsty na ukochanym, duch kobiety nawiązuje sojusz z wiłami, duszami zdradzonych kobiet mszczących się na niewiernych kochankach i wciela się w jedną z nich. Anna porywa Roberta w diaboliczny taniec, który może przerwać już tylko śmierć. Opera powstała na konkurs ogłoszony przez wydawcę Edwarda Sonzogno, ale nie zyskała uznania u konkursowego jury. Jednak zainteresował się nią Arrigo Boito i doprowadził do jej prawykonania w mediolańskim Teatro del Verme. Wielkiego sukcesu nie było, ale poznany przy tej okazji Giulio Riccordi najpierw zamówił u niego kolejną operę – Edgar (1889), a później został stałym wydawcą Pucciniego.

Pozostając przy temacie warto jeszcze wspomnieć o współczesnej dwuaktowej operze The Ghosts Of Versailles (Duchy Wersalu) Johna Corigliano, w którym występują tylko duchy. Akcja rozgrywa się w „na tamtym świecie”, w Wersalu, na dworze Ludwika XVI. Oglądamy dalsze pozagrobowe losy królowej Marii Antoniny, dramatopisarza Pierre’a Beaumarchais oraz postaci znanych z jego trylogii: Figara, Zuzanny, Hrabiego. Jej prapremiera, w reżyserii Colina Grahama, odbyła się dopiero 19 grudnia 1991 roku na scenie Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Dyrygował James Levine.
Na zakończenie, myślę, że nie powinienem w tym tekście pominąć ducha babci Cajtel z musicalu Skrzypek na dachu, której ducha wywołał przebiegły Tewie w opowiadanym Gołdzie śnie. Co autorzy libretta przełożyli na sceniczną wersję. Duch babki Cajtel wstaje grobu, by oznajmić Gołdzie, że przeznaczyła najstarszą wnuczkę właśnie krawcowi Motlowi. Już tylko od fantazji reżysera zależy jak wykorzysta tą scenę – Mazel-tov w swojej inscenizacji.
Adam Czopek




