Magazyn Operowy Adama Czopka

Opera, operetka, musical, balet

Aktualności

Operowy remanent minionego roku

Koniec roku z zasady skłania do rozważań jaki był  ten miniony rok, i to w każdej dziedzinie. Spróbujmy w ten sposób podsumować mijający rok w polskich teatrach muzycznych, czyli kto co, jak i kiedy, no i oczywiście z jakim skutkiem. Wielkich klęsk nie odnotowano, ale spektakularnych głośnych wydarzeń też nie! Chociaż w kilku przypadkach było blisko! Najbliżej do tego określenia miały nowe inscenizacje: Halki w Lublinie, Czarodziejskiego fletu w Szczecinie, a przede wszystkim wyreżyserowanego przez Grzegorza Chrapkiewicza Cyrulika sewilskiego w Warszawskiej Operze Kameralnej oraz Kopciuszka w reżyserii Marii Sartowej w Operze Podlaskiej w Białymstoku. Premiery Cyrulika i Kopciuszka  łączy nazwisko dyrygenta Adama Błaszczaka, który w obu przypadkach sprawował kierownictwo muzyczne, czym zaskarbił sobie uznanie nie tylko publiczności, ale również recenzentów.

Cyrulik sewilski w Warszawskiej Operze Kameralnej. Fot K.Durkiewicz

Był to zarazem rok sporych zmian personalnych. Z Teatru Wielkiego-Opery Narodowej, po wielu latach sprawowania funkcji dyrektora naczelnego, odszedł Waldemar Dąbrowski, jego funkcję  przejął wyłoniony w drodze konkursu Boris Kudlička. W Szczecinie zmiana na stanowiska kierownika muzycznego Opery; odszedł Jerzy Wołosiuk, zastąpiła go Agnieszka Nagórka. W Poznaniu nie rozstrzygnięto konkursu na dyrektora naczelnego Teatru Wielkiego, decyzją wojewody do końca bieżącego sezonu na stanowisku pozostała dotychczasowa dyrektorka Renata Borowska-Juszczyńska.

Z uznaniem należy odnotować premiery nowych inscenizacji oper Moniuszki. W czerwcu  Halka w reżyserii Emila Wesołowskiego w Operze Śląskiej w Bytomiu, na zakończenie osiemdziesiątego sezonu. Halkę po raz pierwszy w swej niedługiej historii wystawiła Opera Lubelska, reżyseria Jerzy Kilian. W przypadku tej premiery należy odnotować kreację Aleksandry Łaskiej, której Halka mieniła się całą gamą emocji, przechodząc od stanu najwyższego szczęścia w spotkaniu z Januszem, do chwil zwątpienia i niepokoju podczas oczekiwania na spotkanie z nim, wreszcie rezygnacji i finałowego szaleństwa prowadzącego do zaskakującego finału. 8 listopada Opera Bałtycka w Gdańsku zaprezentowała premierę nowej inscenizacji Strasznego dworu w reżyserii Jerzego Snakowskiego.

Kopciuszek w Białymstoku fot. Jerzy Doroszkiewicz

Opery Giuseppe Verdiego również były częstym gościem naszych scen. W maju Don Carlos w Operze Wrocławskiej w reżyserii Michała Znanieckiego jakoś zupełnie nie przypadł mi do gustu. Premiery Simona Boccanegry w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej  (14 luty) co prawda nie widziałem, ale jej pozytywne echa, które do mnie dotarły każą się wybrać na to przedstawienie. 14 marca Opera Krakowska zaprezentowała skąpaną w złocie i czerni premierę Aidy w reżyserii Giorgio Madii, wielkim sukcesem ta premiera nie była.  Opera Śląska w Bytomiu zainaugurowała swój 81 sezon wznowieniem Aidy Giuseppe Verdiego, w obsadzie która mogłaby z powodzeniem stanąć na wielu europejskich scenach. Liila Lee (Aida), Małgorzata Walewska (Amneris), Arnold Rutkowski (Radames), Andrzej Dobber (Amonastro), Grzegorz Szostak (Ramfis), Rusłana Koval (Kapłanka) oraz Tomasz Theil (Faraon) i Maciej Komandera (Posłaniec).

Puccini również miał w tym roku powody do satysfakcji. Najpierw szeroko komentowana czerwcowa premiera Turandot w reżyserii Rana Arthura Brauna w Teatrze Wielkim w Poznaniu, okazała się spektaklem pełnym kontrastów oraz nowinek jak choćby ta kiedy typu księżniczka Turandot własnoręcznie podcina gardło niedoszłego adoratora nożem, mimo obecności kata. Jeżeli dodamy do tego reżyserskie pomysły typu, otrucia starego chińskiego cesarza Ałtouna oraz zastrzelenie w finale Kalafa i jego ojca. To mniej więcej mamy obraz „odkrywczej” reżyserii, która w myśl starego powiedzonka – kupy się nie trzyma  Z kolei premiera Tosci w Teatrze Wielkim w Łodzi okazała się przedstawieniem do bólu tradycyjnym! Podobnie zresztą jak nowa inscenizacja Napoju miłosnego Donizettiego wyreżyserowana przez Wojciecha Adamczyka  na tej samej scenie.

Napój miłosny w Teatrze Wielkim w Łodzi fot Joanna Miklaszewska

Zupełnie inaczej ma się rzecz z Wolfgangiem Amadeuszem Mozartem, którego opery otrzepane z kurzu poprzednich inscenizacji zostały pokazane w sposób przystający do współczesności, bez gubienia Mozartowskiego klimatu i elegancji. Wspomniany wyżej Wojciech Adamczyk w Operze Lubelskiej wyreżyserował Don Giovanniego w studiu filmowym, czyli bez pudru i peruki. W ten sam sposób Natalia Bobińska wyreżyserowała w Operze Na Zamku w Szczecinie Czarodziejski flet. Oba przedstawienia zyskały uznanie publiczności i recenzentów.

Wydarzeniem okazała się premiera Cyrulika sewilskiego Rossiniego w Warszawskiej Operze Kameralnej w błyskotliwej reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza, Spektakl uznawano za bardzo udaną współczesną, świeżą interpretację klasyki, pełną niuansów i świetnej choreografii. Podobnie jest w przypadku Kopciuszka tego samego kompozytora. Maria Sartowa w swoim ujęciu połączyła klasykę z nowoczesną wrażliwością, wiarygodnie podkreślając swoiste cechy charakteru swoich bohaterów, przez to wszystko, co dzieje się na scenie, jest czytelne, zgodne z librettem i pulsem muzyki. Dzięki temu mamy dynamiczne i zwarte dramaturgicznie przedstawienie wciągające widza w wir akcji często nasyconej dobrym humorem, który podkreśla komediowy charakter dzieła.

Spartakus w Bytomiu fot. Krzysztof Bieliński

Miniony rok był też dobrym okresem dla baletu klasycznego zdominowały go dwie premiery na scenie Opery Śląskiej w Bytomiu. Najpierw w marcu Spartakus z muzyką Arama Chaczaturiana, w choreografii Roberta Balocha. Później w listopadzie Korsarz z muzyką Adolphe Adama z choreografią Dawida Trzęsimiecha. W obu przypadkach zespół baletowy Opery Śląskiej dowiódł swojej nieprzeciętnej klasy i możliwości.

Dla pełni operowych wydarzeń minionego roku wypada wspomnieć o kameralnej  operze  Amahl i nocni goście Gian Carlo Menotti’ego wystawionej listopadzie na scenie Opery Krakowskiej, w udanej reżyserii Włodzimierza Nurkowskiego.  

Adam Czopek