Ledwie przebrzmiały echa sukcesu Il Crociato in Egitto w Wenecji, a świat zainteresował się młodym, mało jeszcze wtedy znanym, kompozytorem. Propozycje wystawienia tej opery spływały szerokim strumieniem, wśród tych propozycji była również ta z Paryża, co Meyerbeera szczególnie ucieszyło. Sukces paryskiej premiery Krzyżowców, z Giudittą Pasta, w roli Armanda, w Théâtre-Italnien przeszedł wszelkie oczekiwania. Meyerbeer zdecydował o tym, że zamieszka na stale w Paryżu i wejdzie w świat francuskich kompozytorów. Pierwszy paryski sukces zaowocował też podjęciem przez Meyerbeera współpracy z Eugène Scribe, znanym i cenionym literatem, twórcą wielu operowych librett, które tworzył między innymi dla Aubera, Donizettiego, Halevy’ego i Rossiniego. Robert Diabeł był pierwszym wspólnym dziełem Eugène Scribe’a i Giacoma Meyerbeera, duetu który niebawem zadziwi świat swoimi kolejnymi operami.

Obaj panowie wiedzieli, że francuska publiczność uwielbiała pompatyczne opery z okazałymi wstawkami baletowymi, luksusową scenografią i wytwornymi efektami. Ulubioną i bardzo popularną w pierwszej połowie XIX wieku stała się właśnie ta historia opowiadająca o pragnieniu miłości, honoru, władzy i nieśmiertelności, uosobiona przez średniowiecznego rycerza — Roberta Diabła, który stał się dzięki Meyerbeerowi kwintesencją opery romantycznej, pełnej scen bogatych w niezwykłe wydarzenia z udziałem sił nadprzyrodzonych, którym towarzyszyły imponujące efekty teatralnej maszynerii, czym od wielu lat zachwycano się w Paryżu.
Robert le Diable, to opera w pięciu aktach na podstawie libretta Eugène Scribe’a i Germanaina Delavine’a, której prapremiera w Operze Paryskiej odbyła się 21 listopada 1831 roku. Dzieło jest dziesiątą operą Giacomo Meyerbeera i jego pierwszą kompozycją dla Opery Paryskiej oraz początkiem stałej współpracy z Eugène Scribe. Nie bez racji uważa się Roberta Diabła za jedną z pierwszych oper nowego gatunku wielkiej opery historycznej, zwanej grand opera. Robert Diabeł jest świetnym przykładem wokalnej i orkiestrowej wirtuozerii wykorzystującej wszelkie teatralne sztuczki, prowadzące do pełnej przepychu wspaniałej scenerii, co wówczas było bardzo popularne.

Robert, zesłany na Sycylię książę Normandii, zabiega o rękę księżniczki Izabeli. Korzysta przy tym z pomocy diabelskiego Bertrama. Alicja, siostra mleczna Roberta i wierna służąca jego matki, otwiera mu oczy: Bertram jest jego ojcem, a równocześnie złym demonem, który kocha syna, ale może się z nim połączyć tylko w potępieniu. Z pomocą Alicji Robert zrywa przeklęte więzy i zdobywa Izabelę.
Jedno z najsłynniejszych dzieł w dorobku kompozytorskim Giacomo Meyerbeera, dziś niestety, zupełnie zapomniane, podobnie zresztą jak pozostałe jego grand opery. Tytułowy Robert jest degeneratem, o duszę którego toczą walkę siły dobra i zła. Na jego skomplikowaną historię składa się pięć aktów, podczas których niemal na każdym kroku pojawiają się elementy magiczne. Protagonista poddawany jest nieustannym próbom i kuszeniom. Jego kompan, w rzeczywistości ojciec Bertram, zawiera sojusz z Władcą piekieł. Książę Grenady (rola niema), rywal Roberta w konkurach o serce księżniczki Izabeli, jest w rzeczywistości upiorem na usługach sił nieczystych. Akt trzeci kończy, przesycona grozą i fantastyką, scena baletowa. Powstałe z martwych mniszki wykonują mrożący krew w żyłach taniec na ruinach klasztoru, gdzie odprawiony został świętokradczy rytuał. I choć Robert wychodzi zwycięsko z każdej próby, do końca unosi się nad nim aura swoistej makabreski. W finale zwycięży dobro: Robert przy pomocy Alicji swojej przyrodniej siostry, zostaje wyzwolony spod władzy złych mocy. Tą operą zachwycali się rezydujący w Paryżu, Fryderyk Chopin i Juliusz Słowacki, o czym donosili swoim bliskim w listach. Słowacki w liście do matki napisał „Jest to śmieszne, ale wykonanie prześliczne […]. Kochana Mamo, jakbyś się ty rozpływała nad tą muzyką.” Na końcu dodając: Wir mniszek okręcających się na cmentarzu przy natężonym błękitnym świetle księżyca – uderzył silnie mają imaginację.

Sukces paryskiej prapremiery przeszedł wszelkie oczekiwania. Oklaskiwano nie tylko wspaniałą obsadę, w której znaleźli się między innymi: Adolphe Nourrit (Robert), Nicolas-Prosper Levasseur (Bertram), Lura Cinti-Damoreau (Izabela), Julia Dorus-Grac (Alicja). Partię solową w scenie baletowej III aktu tańczyła, w pierwszych sześciu przedstawieniach, Maria Taglioni, gwiazda baletu Opery Paryskiej. Po niej rolę Opatki przejęła Louise Fitzjames, która zatańczyła ją ponad 230 razy. Jednocześnie Louis-Dèsirè Veron, nowy dyrektor Opery Paryskiej, dla którego była to pierwsza premiera, zadbał o niewiarygodnie bogatą oprawę sceniczną czemu towarzyszyło, po raz pierwszy użyte w tym teatrze, oświetlanie gazowe. Autorami oprawy scenicznej byli: Edmond Duponchel i Pierre Luc Charles Ciceri. Zaprosił też do współpracy maestro Antoine Habenecka, „pierwszą batutę Paryża”. Premierę poprzedziła wielka liczba prób podczas których umożliwiono kompozytorowi dokonywanie zmian w libretcie często we współpracy z wykonawcami. Cały ten wysiłek przyniósł niewiarygodny sukces. Franciszek Liszt stwierdził publicznie, że Meyerbeer i Scribe otworzyli nową epokę w sztuce operowej, Nawet Ryszard Wagner napisał, – Wydaje mi się niemożliwe, by na drodze, po której kroczył Meyerbeer do najwyższych szczytów, można się było posunąć jeszcze dalej. (…) Sprawa Roberta Diabła jest cudowna, niemal straszliwa …. Robert jest nieśmiertelny. Później. kiedy już nie musiał liczyć na poparcie i protektorat Meyerbeera, zmienił zdanie mówiąc o nim – jako kompozytorze – same złe rzeczy.

Nie mniej entuzjastycznie odniósł się Fryderyk Chopin pisząc, Robert Diabeł – arcydzieło nowej szkoły – gdzie diabły (chóry ogromne) przez tuby śpiewają, gdzie dusze z grobów powstają, ale nie tak jak w Szarlatanie (chodzi o operę Karola Kurpińskiego), tylko po 50, 60 grupowane, gdzie diorama na teatrze, gdzie w końcu interieu kościoła widać i cały kościół na Boże Narodzenia czy Wielkanoc w świetle z mnichami i wszystką publicznością w ławkach, co większe z organami, których głos na scenie czaruje i całą orkiestrę nieledwie pokrywa – nic takiego nigdy nie będą mogli wystawić, Meyerbeer się unieśmiertelnił.”
Szybko okazało się, że prapremiera stała się wydarzeniem w skali międzynarodowej. W ciągu czterech lat Roberta Diabła wystawiło 77 teatrów w 10 krajach. Pierwszy był Londyn – Theatre Royal Drury Lane –- luty 1832, pod tytułem The Fiend-Fater. Kilka miesięcy później (czerwiec) w Theatre Haymarket, wystawiono wersję oryginalną. Jeszcze w tym samym roku Robert dotarł do Berlina, Strasburga, Dublina i Liège. W 1833 do Brukseli, Kopenhagi, Wiednia i Marsylii. a w 1834 do Lyonu, Budapesztu, Hagi, Amsterdamu i Sankt Petersburga. Takiej popularności w tak krótkim czasie nie osiągnęła, w tym czasie żadna inna opera, mówiono o niej, że jest ulubienicą scen na całym świecie. Na fali tego powodzenia miała też miejsce premiera polska w Warszawie – 16 grudnia 1837 roku, dyrygował Karol Kurpiński, reżyseria była dziełem Bonawentura Kudlicza. Operę prezentowano w polskiej wersji językowej, w przekładzie Jana Tomasza Jasińskiego i Ludwiga Adama Dmuszewskiego. W obsadzie: Ludwika Rywacka (Izabela), Julian Dobrski (Robert). Jan Szczurowski (Bertram) Paulina Rivoli (Alicja). – Żadnego jeszcze dzieła nie wystawiono u nas z takim przepychem, 270 nowych gustownych kostiumów, siedem zmian dekoracji Sacchettiego, czynna fontanna w drugim akcie – donosiła warszawska prasa. Wystawa kosztowała 150 tysięcy złotych polskich. Na pierwszych pięć przedstawień zastosowano specjalne ceny biletów.

Tymczasem w Paryżu Robert Diabeł bił wszystkie dotychczasowe rekordy powodzenia, do 1893 roku osiągnął, w Paryżu, liczbę blisko 760 przedstawień. Zanim zejdzie bezpowrotne ze sceny – w 1911 roku – osiągnie w Paryżu liczbę ponad 1100 przedstawień. Co takiego było w tej operze, że publiczność chętnie ją oglądała? Z pewnością fakt, że występowali w niej sami najwybitniejsi śpiewacy tamtych lat, wystarczy wymienić: Corneilie Falcon, Mario Giovaniego Mateo di Candia, dla którego Meyerbeer napisał nową arię-modlitwę w V akcie – Oh! ma Mére,mombred si tender. Ponadto Jenny Lind, Gilberta Duprez, Julię Dorus-Gras, Prosper Dèrvis. Warto przy okazji nadmienić, że w tym doborowym gronie znaleźli się też polscy śpiewacy: Marcelina Sembrich-Kochańska, Regina Pinkert, Władysław Mierzwiński, bracia Jan i Edward Reszkowie, Janina Kolorewicz-Waydowa, Teodozja Friderici-Jakowicka.
Wszędzie tam gdzie Robert Diabeł się pojawił publiczność była zaskakiwana rozmachem scenografii i realizacją scen z udziałem „sił nadprzyrodzonych”, które w tej operze pojawiają się wyjątkowo często. Sławy dziełu przydawała też rozbudowana sekwencja baletowa – upiorny balet mniszek – kończąca III akt, o której recenzent „Revue des Deux-Mondes napisał:-Tłum niemych cieni przesuwa się przez łuki. Wszystkie te kobiety zrzucają z siebie strój zakonnicy, strząsają z siebie zimny proszek grobu; nagle rzucają się w rozkosze minionego życia; tańczą jak bachantki, grają jak lordowie, piją jak saperzy. Jakaż to przyjemność widzieć te lekkie kobiety.

Jednak największe wrażenie wywierała na publiczności oryginalność muzyki Meyerbeera, o barwnej i finezyjnej instrumentacji oraz jej dramatyzm i bogactwo rytmiczne. Partytura pełna jest potężnych kontrastów i imponujących scen chóralnych. Pojawią się w niej też instrumentalne motywy towarzyszące poszczególnym bohaterom. Na przykład każdemu pojawieniu się Bertrama towarzyszą niskie brzmienia puzonów, klarnetu basowego i fagotu. Na „niebiański ton” towarzyszący Alicji składają się wysokie brzmienia instrumentów dętych i skrzypiec. Meyerbeer okazał się ”wirtuozem teatralnego efektu”, okrzyknięto go też „geniuszem muzycznej dramaturgii”. François Boieldieu stwierdził, że w tej muzyce jest wszystko: „bogactwo uczuć, malowniczość, głębia myśli, wyczucie dramatyzmu, najbardziej jednak zadziwia siła i dobry gust harmoniczny.” Sławę tej opery utrzymywały liczne wariacje, transkrypcje i parafrazy tworzone przez: Fryderyka Chopina (Grand duo concertant F-dur na wiolonczelę i fortepian), Henryka Wieniawskiego, Franciszka Liszta (Reminiscencez do Robert le diable) Adama Talberga i Friedricha Kalkbrennera. Włoski pianista i kompozytor Adolfo Fumagalli skomponował fantazję na tematy Roberta diabła przeznaczoną wyłącznie na lewą rękę. Jeżeli dodamy do tego obrazy karty pocztowe wyciągi fortepianowe, które można było kupić w każdym niemal sklepie to dopiero obraz popularności będzie w przybliżeniu pełny.
Powstawały też liczne parafrazy opery Meyerbeera: Robert der Teufel Adolfa Müllera w Wiedniu (1833), Robert Birbanduch Józefa Damsego w Warszawie (1844), Les Nonnes de Robert le Diable w Georgesa Kastnera (1845) oraz Robert diabeł W.S. Gilberta wystawiony w Londynie w 1868 roku.
A jednak, wszystko to nie uchroniło Roberta od popadnięcia w zapomnienie. Na wiele lat spoczął w archiwum, gdzie pokrywał się kurzem. Jeżeli już go wystawiano to incydentalnie; w Nowym Orleanie i Nicei w 1901, Paryżu (w Gatié Lyrique) w 1911, Barcelonie w 1917, w Wiedniu (Volksoper) w 1921 i w Bordeaux w 1928. Po II wojnie światowej pierwszym teatrem, który wrócił do Roberta była Opera we Florencji (1968). Na scenę Opery Paryskiej wrócił dopiero w 1984 roku. W marcu 2000 roku w Operze Berlińskiej zaprezentowano nową wersję krytyczną Roberta diabła Wolfganga Kühnholda. Covent Garden w Londynie prezentowała operę od grudnia 2012. Wszystkie te realizacje nie przełożyły się jednak na wzrost popularności tej opery.
Adam Czopek




