Opera Podlaska w Białymstoku zdecydowała się podwójną premierę Halki Stanisława Moniuszki. 15 maja miała miejsce światowa premiera wersji scenicznej Halki we włoskiej wersji językowej. Następnego dnia była premiera w oryginalnej polskiej wersji. Obie wersje poznaliśmy w autorskim opracowaniu Michała Znanieckiego, który był jednocześnie: reżyserem, scenografem, autorem projektów kostiumów oraz choreografii. Efektowna teatralnie inscenizacja Znanieckiego ujmuje rozmachem inscenizacyjnym, szczerością emocji i zupełnie innym niż dotychczas spotykanym sposobem ich prezentacji. Reżyser bez uciekania się do historycznych kontekstów odrzucił całą nasiąkniętą tradycją cepeliowską otoczkę rozgrywając swoją inscenizację w bliżej nieokreślonej przestrzeni i czasie. Żadnego dworu Stolnika, ogrodu, ławki, górskiego horyzontu, czy innego rekwizytu. Pozostaje otwarta przestrzeń, kilka symboli oraz ludzie, ich emocje i dramaty. Ten prosty zabieg sprawił, że dramat głównych bohaterów mógł przemówić pełną siłą dramatycznego wyrazu, nabierając zarazem prawdziwie ludzkiego wymiaru oraz wszędzie zrozumiałego uniwersalizmu.

Trzeba przyznać, że reżyseria jest niesłychanie konsekwentna i zwarta dramaturgicznie. Wszystkie elementy przedstawienia łączą się ze sobą harmonijnie w wyjątkowo spójną całość. Cały czas ma się wrażenie, że w tej inscenizacji najbardziej liczy się człowiek, stąd reżyseria nastawiona na stworzenie wyrazistego studium ludzkich charakterów. Janusz, młody człowiek mocno przestraszony sytuacją, nad którą zupełnie przestał panować. Halka przechodząca od stanu najwyższego szczęścia w spotkaniu z Januszem, do chwil zwątpienia i niepokoju podczas oczekiwania na spotkanie z nim, później rezygnacji i finałowego szaleństwa. Zakochany bez wzajemności Jontek, trochę obrońca, trochę niespełniony kochanek. Wreszcie nieco cukierkowata Zofia jakby nieświadoma rozgrywającego się na jej oczach dramatu i jej dystyngowany ojciec zapatrzony we własny świat. Wyjątkowy, a przy tym sugestywny klimat całej inscenizacji budują duchy głównych bohaterów i erynie snujące się po scenie przydając przedstawieniu dodatkowego wymiaru. Cała inscenizacja balansująca między rzeczywistością a światem wyobraźni, pokazuje dramat głównej bohaterki w symboliczny sposób. „Najważniejsza była dla mnie prostota i klarowność emocji. Halka to historia bardzo czysta w swojej dramaturgii, opowieść o miłości, zdradzie i nierównościach społecznych. Chciałem stworzyć przestrzeń, która nie będzie tej historii zasłaniała, ale ją wzmacniała.” – wyznał w jednym z wywiadów Michał Znaniecki.

Wyjątkowe wrażenie pozostawia zmieniony finał włoskiej wersji, w którym to Jontek (nie Halka) podpala kościółek, w którym Janusz bierze ślub z Zofią. Pożar błyskawicznie się rozprzestrzenia, giną wszyscy bohaterowie, Halka – jak każe tradycja – rzuca się do rzeki i tonie. co widz może obserwować na telebimie. W premierze polskiej wersji reżyser jednak złagodził nieco tą całą wymowę!

Do pełni obrazu należy jeszcze dodać, że mocną stroną przedstawienia są znakomicie rozegrane w sensie dynamiki sceny zbiorowe oraz pełne temperamentu sceny baletowe, w których wyjątkową klasę zaprezentował Zespół Pieśni i Tańca Kurpie Zielone. Znakomicie śpiewał i brzmiał obarczony niemałymi zadaniami aktorskimi chór przygotowany przez prof. Violettę Bielecką.

Z satysfakcją należy odnotować fakt zebrania doskonałych odtwórców głównych partii dla obu premier. W wersji włoskiej wystąpili: Natalia Rubiś (Halka), Matheus Pompeu (Jontek), Stanisław Kuflyuk (Janusz), Monika Ledzion (Zofia), Robert Gierlach (Stolnik) Mateusz Stachura (Dziemba). W polskiej wersji oklaskiwano: Marcelinę Román (Halka), Pawła Skałubę (Jontek), Stanisława Kuflyuka (Janusz), Wojtka Gierlacha (Stolnik), Annę Wolfinger (Zofia), Krzysztofa Szyfmana (Dziemba). Epizodyczne role Dudarza i Młodzieńca śpiewali w obu przedstawieniach: Kirill Lepay i Paweł Cichoński. Przyznać należy, że śpiewacy z pasją realizowali postawione przed nimi przez reżysera zadania aktorskie. Każdy z wymienionych stworzył wyrazistą kreację wokalno-aktorską, co zostało entuzjastyczne przyjęte przez premierową publiczność.
Muzyka Moniuszki pod wytrawną batutą Fabio Biondiego płynęła szerokim wartkim strumieniem. Jednocześnie należy podkreślić dbałość o precyzję ansambli i właściwe proporcje brzmienia orkiestry i solistów. W jego ujęciu była liryczna romantyczność muzyki i potęgujący się ze sceny na scenę dramatyzm.

Białostocka Halka z pewnością usatysfakcjonuje w pełni wszystkich, którym jest bliski dobry nowoczesny teatr muzyczny. Wielbicieli tradycji, lubiących oglądać góry i góralskie rekwizyty, czeka srogi zawód. To jest Halka, daleka od stereotypów, inna niż wszystkie jakie ostatnio zrealizowano.
Adam Czopek




