Magazyn Operowy Adama Czopka

Opera, operetka, musical, balet

Recenzje teatralne

Wystrzałowa Aida w Bytomiu  

Opera Śląska w Bytomiu zainaugurowała swój 81 sezon wznowieniem Aidy Giuseppe Verdiego, w obsadzie która mogłaby z powodzeniem stanąć na wielu europejskich scenach. Liila Lee (Aida), Małgorzata Walewska (Amneris), Arnold Rutkowski (Radames), Andrzej Dobber (Amonastro), Grzegorz Szostak (Ramfis), Rusłana Koval (Kapłanka) oraz Tomasz Theil (Faraon) i Maciej Komandera (Posłaniec).

Zaprezentowano, kilka razy już wznawiane, przedstawienie z 2003 roku. Reżyseria Laco Adamik, scenografia i kostiumy Barbara Kędzierska, autorem choreografii jest Henryk Konwiński. Mimo długiego stażu scenicznego przyznać należy, że ta inscenizacja broni się nadal rozmachem scen, czytelnością akcji i dramaturgiczną zwartością. Można spokojnie powiedzieć, że w tym przedstawieniu wszystko jest na swoim miejscu. Reżyseria ujmuje prostotą i uwzględnieniem autorskich didaskaliów. Temperaturę przedstawienia podnosi wydatnie świetna realizacja kilku sen baletowych, w tym konstrukcja finału II aktu, oraz udane projekcie świetlne nadające przedstawieniu właściwy klimat. Całemu przedstawieniu nie  brakuje emocji i ekspresji, szczególnie w scenach o dużym ładunku dramatycznym.

Małgorzata Walewska, Amneris. Zdj. Krzysztof Bieliński

Pozytywne wrażenia jakie się z tego przedstawienia wynosi ugruntowuje też obsada w większości, z powodzeniem tworząca swoje kreacje wokalno- aktorskie. Najwyżej oceniam Małgorzatę Walewską budującą tragiczny obraz dumnej Amneris delikatną – ale sugestywną –  linią. Była kobietą szczerze kochającą i okrutnie zazdrosną. Pełnię swojej wokalnej klasy najpełniej dowiodła w czwartym akcie dając popis znakomitego brzmienia głosu i jego dramatycznej siły, zachwycając przy tym nie tylko pięknym prowadzeniem frazy i dramatyczną „górą”, ale również nośnymi pianami. Jednym słowem piękna; mieniąca się pełnią subtelnych odcieni ekspresji kreacja wokalno-aktorska. Z tym większym żalem należy przyjąć zapowiedź, że tym przedstawieniem Artystka kończy swoją przygodę z tą partią, którą śpiewała blisko trzydzieści lat na wielu europejskich scenach, a której – jak sama mówi – oddała swoje serce. Może jednak NIE!

Arnold Rutkowski, Radames zdj. Krzysztof Bieliński

Małgorzacie Walewskiej dzielnie sekundowali, Arnold Rutkowski – Radames i Andrzej Dobber – Amonastro. Obaj panowie zaprezentowali nie tylko wspaniale brzmiące głosy, znakomitą ich ekspresję i bogactwo emocji oraz płynne prowadzenie frazy, ale również świetne i pełne wyrazu aktorstwo wokalne.

Lilla Lee – Aida, Andrzej Dobber – Amonastro w scenie z III aktu. Zdj.Krzysztof Bieliński

Nieco rozczarował występ Lilli Lee. Jej Aida była zbyt, jak na mój gust, jednowymiarowa i pozbawiona odcieni ekspresji. Raziło też ostre brzmienie forsowanego głosu, a pozbawionymi miękkości pianami trudno się było zachwycić. Zresztą cały czas nie opuszczało mnie wrażenie, że śpiewaczka przede wszystkim chciała zaprezentować potęgę brzmienia głosu i dramatyzm swojej bohaterki. Dla kompletu warzeń wokalnych, wspomnę jeszcze tylko o udanych kreacjach: Ruslany Koval – kapłanka, Grzegorza Szostaka – Ramfis i Tomasza Theil – Faraon.

Scena baletowa w finale II aktu. zdj, Krzysztof Bieliński

Pięknie grała Orkiestra Opery Bytomskiej, dobrze śpiewały przygotowane przez Krystynę Krzyżanowską-Łobodę chóry. Piotr Mazurek przy pulpicie dyrygenckim prowadził całość bardzo sprawnie z pasją i żywym temperamentem, nadając przedstawieniu właściwy puls i rozmach.

Taka inauguracja dobrze wróży całemu sezonowi.

Adam Czopek  

.