Czarodziejski flet wyjątkowo udany
Inauguracja każdego festiwalu jest okazją do zaprezentowania festiwalowej publiczności czegoś wyjątkowego, co jest dobrą tradycją Buskiego Festiwalu. Tegoroczną edycję rozpoczęło przestawienie Czarodziejskiego fletu w wykonaniu zespołów Warszawskiej Opery Kameralnej. Zaprezentowano inscenizację z 2019 roku zrealizowaną przez: Giovanniego Castellanosa (reżyseria), Rafała Olbińskiego (scenografia) oraz Marcina Łobacza (kostiumy). Wznowienie przygotował Oskar Winiarski, wiernie trzymający się pierwotnego kształtu oryginalnej reżyserii. Nad całością wykonania pod względem muzycznym czuwał od dyrygenckiego pulpitu Adam Banaszak, który nie tylko świetnie czuje charakter muzyki Mozarta, ale też poprowadzi przedstawienie umożliwiając śpiewakom swobodne prowadzenie głosu.

Do napisania Czarodziejskiego fletu zachęcił Mozarta jego dawny znajomy, Emanuel Schikaneder, w jednej osobie: literat, aktor, reżyser i impresario oraz pierwszy wykonawca partii Papagena. On też podjął się opracowania libretta, przy czym za tło posłużyła mu baśń niemieckiego poety Chrisa Wieganda Lulu. Opowiada ona historię księcia Tamino, który trafia do czarodziejskiej krainy Królowej Nocy i zakochuje się w wizerunku jej uprowadzonej córki Paminy. W jej poszukiwaniu trafia do kraju Sarastra, który w rzeczywistości nie jest władcą-potworem, jak wcześniej przedstawiała to Królowa Nocy. Aby odzyskać ukochaną musi przejść szereg perypetii oraz prób i zweryfikować co jest dobre, a co złe, chociaż pozory często go mylą…
Ze wszystkich oper Mozarta właśnie Czarodziejski flet cieszy się największą popularnością. Świadczy o tym nie tylko fakt, że dobrze przygotowana inscenizacja utrzymuje się w repertuarze przez przynajmniej kilkadziesiąt przedstawień, ale również te kilkadziesiąt różnych studiów, szkiców i rozpraw jakie napisano na jego temat. Jedni doszukują się tutaj gry symboli, wśród których liczba trzy ma szczególne znaczenie. Właśnie ona przewija się przez całą akcję Fletu, trzy damy, trzech chłopców, trzykrotny akord w uwerturze, trzy próby dla Tamina. Inni widzą w tym dziele symbolikę kosmiczną dowodząc, ze jego bohaterowie są wpisani w odwieczną grę sił kosmicznych, ciał niebieskich, i żywiołów, oraz elementów: słońca, gwiazd, dnia i nocy, ziemi, wody i powietrza. Kolejna grupa gorliwych, a zarazem dociekliwych, znawców tematu dowodzi, że ta opera to obraz ciągłej walki dobra ze złem. Dobro symbolizuje tutaj świątynia mądrości – królestwo Sarastra. Zło to, demoniczny i tajemniczy świat Królowej Nocy, która przy pomocy Paminy i Tamina chce odzyskać utraconą władzę.

Wszystko to znalazło swoje odbicie w prezentowanej inscenizacji, która jest szczególnie ceniona za zwartość dramaturgiczną, baśniowy klimat oraz znakomite operowanie środkami współczesnego teatru, łączące w sobie nowoczesność i tradycję. Najbardziej wyraziste piętno odcisnęły na tym przedstawieniu plastyczne wizje Rafała Olbiński, którego baśniowa scenografia świetnie współgrała z pełnymi fantazji kostiumami Marcina Łobacza.
W całej znakomicie dobranej obsadzie genialnym Papagenem okazał się Artur Janda, którego pełna swobody i humoru kreacja wokalno – aktorska wręcz oczarowała festiwalową publiczność. Równie gorąco przyjęto kreację Joanny Moskowicz w partii Królowej Nocy. Znakomitą parę bohaterów stworzyli: Magdalena Łaszcz – Pamina i Adrian Domarecki – Tamino, piękne głosy, świetne ich prowadzenie oraz sugestywne aktorstwo wystawiają im jak najlepsze świadectwo. Właściwie powinienem o każdym z wykonawców napisać kilka słów, bo każdy z nich znakomicie kreował obraz swojego bohatera, tak pod względem wokalnymi jak i aktorskim.

Po zakończeniu spektaklu zachwycona publiczność owacją na stojąco długo dziękowała artystom, Warszawskiej Opery Kameralnej.
Adam Czopek




