Bytomska Halka w Busku Zdroju, ważnym wydarzeniem artystycznym
Piątkowy wieczór ( 3 lipca) na buskim festiwalu należał do Opery Śląskiej w Bytomiu, która przywiozła do Buska Zdroju swoją najnowszą inscenizację Halki Stanisława Moniuszki w reżyserii i z choreografią Emila Wesołowskiego, scenografią Macieja Preyera i kostiumami Doroty Roquelpo. Przedstawieniem dyrygował Piotr Mazurek. Premiera tej inscenizacji miała miejsce 14 czerwca 2025 roku, w dniu historycznej daty pierwszej premiery Halki (14 czerwiec 1945 roku) w Operze Śląskiej, która w ten sposób obchodziła swoje 80-lecie. Festiwalowa publiczność długą głośną owacją na stojąco oklaskiwała urodę przedstawienia, brawurę scen baletowych i jego świetnych wykonawców. Było to pierwsze na Festiwalu im. Krystyny Jamroz przedstawienie Halki, na które festiwalowa publiczność od kilkunastu lat czekała.

Pełne emocji przedstawienie Emila Wesołowskiego jest tradycyjne, od pierwszej sceny urzeka prostotą konstrukcji i dynamiką scen zbiorowych oraz świetnymi, pełnymi temperamentu i energii scenami baletowymi. Zaskakując zarazem urodą kostiumów; paradne stroje szlachty skontrastował realizator z nieskazitelną bielą kostiumów górali. W ten sposób realizatorzy podążając za Moniuszką zaakcentowali dwa odrębne światy grup społecznych, których konflikt staje się w tym ujęciu jeszcze bardziej wymowny. Atrakcyjność przestawienia podnoszą świetnie realizowane projekcje utrzymujące właściwy klimat każdej ze scen. Jakże pięknie w tym przestawieniu skonstruowano finał z samobójczym skokiem Halki, wszystko pięknie ujęte i połączone z projekcją wideo Natana Berkowicza co okazało się prawdziwym majstersztykiem.

W pieczołowicie skompletowanej obsadzie każda, nawet epizodyczna partia zasługuje na uznanie. Z prawdziwą przyjemnością słuchałem i obserwowałem wykonawców głównych ról. Anna Wiśniewska-Schoppa stworzyła kreację, o której z pewnością długo będzie się pamiętało – piękny swobodnie prowadzony głos przeprowadza widza przez wszystkie stany emocjonalne swojej bohaterki; od pełnych chwil szczęścia z Januszem, przez chwile zwątpienia, aż do finałowego szaleństwa i samobójczego skoku. Dzielnie sekundował jej Arnold Rutkowski w partii Jontka tworząc sugestywny obraz swojego bohatera. Mocny, pięknie brzmiący w każdym rejestrze głos, jego determinacja w odzyskanie miłości Halki, to naprawdę kreacja zasługująca na uznanie. Równie wysoka ocena należy się Stanisławowi Kuflyukowi – Janusz i Annie Boruckiej – Zofia. Pięknie, dobrze brzmiące głosy! Ona zakochana, nieświadoma rozgrywającego się na jej oczach dramatu. On typowy panicz, trochę „zimny drań” – rozkochał i porzucił, sprawca całego nieszczęścia Halki. Dla pełnego obrazu bytomskiej Halki nie powinno się zapomnieć o dokonaniach Zbigniewa Wunscha – Stolnik i Tomasza Thiela – Dziemba.

Słowa szczerego uznania należą się zespołowi baletowemu Opery Śląskiej, za brawurowe wręcz, wykonanie poloneza, mazura i tańców góralskich. Chórowi za pięknie homogeniczne brzmienie i nadanie każdej ze scen, w której występował, właściwej dynamiki i klimatu.
Piotr Mazurek przy dyrygenckim pulpicie prowadził całe przedstawienie bardzo sprawnie, i z pełnym poszanowaniem moniuszkowskiej partytury.
Adam Czopek




