12 września Opera Śląska w Bytomiu zainauguruje 81. sezon artystyczny. Zdecydowano, że z tej okazji wystawiona będzie Aida Giuseppe Verdiego. Nie będzie to premiera nowej inscenizacji, lecz kolejne wznowienie Aidy w kształcie scenicznym jaki nadał jej w 2003 roku Laco Adamik. Przedstawienie zostało uhonorowane prestiżową „Złotą Maską” jako najlepsze przedstawienie roku, i było już kilka razy wznawiane. Inauguracyjny wieczór zapowiada się niezmiernie interesująco, z racji wyjątkowej obsady: Lilla Lee – Aida, Małgorzata Walewska – Amneris, Arnold Rutkowski – Radames, Andrzej Dobber – Amonastro, Grzegorz Szostak – Ramfis. Orkiestrę i Chór Opery Śląskiej poprowadzi tego wieczoru Piotr Mazurek.

Żadna z oper Verdiego nie ma tak bogatej historii jak właśnie Aida skomponowana w 1869 roku na zamówienie Izmaiła Paszy kedywa Egiptu. Formalną umowę na kwotę 150 tysięcy franków w złocie ( najwyższe honorarium jakie zapłacono kompozytorowi w tym czasie), podpisano z kompozytorem w sierpniu 1870 roku, partyturę ukończył Verdi w listopadzie. Prapremiera Aidy miała uświetnić otwarcie wybudowanego właśnie Kanału Sueskiego. Niestety wybuch wojny prusko – francuskiej uniemożliwił przewiezienie z Paryża do Kairu wspaniałych dekoracji zaprojektowanych przez Augusta – Eduarda Mariette i prapremierę opery trzeba było przesunąć o cały rok. W końcu – po wielu perypetiach – 24 grudnia 1871 roku dochodzi w Kairze do światowej prapremiery Aidy, towarzyszy jej entuzjastyczne przyjęcie. Verdi nie był obecny podczas tego wydarzenia, co zastrzegł siebie w kontrakcie. Kilka tygodni później, 8 lutego 1872, podobnie kończy się premiera w mediolańskiej La Scali, czego świadkiem już był Verdi uczestniczący w pracach przygotowawczych. Tego wieczoru, w dowód uznania, Maestro Verdi otrzymał specjalną batutę ze złota i kości słoniowej.
Od tego momentu rozpoczyna Aida zwycięski pochód przez sceny świata, stając się jedną z najpopularniejszych oper na świecie. W 1876 roku wystawiono ją w Paryżu, dyrygował Giuseppe Verdi, w partii tytułowej niewolnicy podziwiano wówczas Teresę Stolz, partię Amneris śpiewała Maria Waldman. W tym przedstawieniu rolą Faraona debiutował na scenie polski bas Edward Reszke, który niebawem stał się jednym z największych śpiewaków na świecie. Pozostając przy polskich śpiewakach wypada nadmienić, że jako kapłan Ramfis debiutował w listopadzie 1908 roku w nowojorskiej MET Adam Didur, równie znany jak Edward Reszke, bas.

Ta opera będąca w zasadzie tragiczną historią miłosnego trójkąta – Radames, Aida, Amneris – zajmuje w twórczości Verdiego wyjątkowe miejsce będąc zarazem zwieńczeniem jego poszukiwań twórczych, tak w zakresie stylu, jak i ekspresji. To właśnie tutaj wykorzystał Verdi wszystkie swoje doświadczenia pracowicie zbierane na drodze od Nabucca do Don Carlosa. Co prawda w dwóch pierwszych aktach wraca Verdi do bogatych w efekty zewnętrzne tradycji wcześniejszych swoich dzieł, by w III i IV akcie wrócić do wysublimowanego języka swoich późniejszych, tych najbardziej dojrzałych, oper – Otello i Falstaff. W Aidzie panuje wręcz idealna równowaga pomiędzy dramatem a muzyką oraz doskonale wyważone proporcje między elementami widowiskowymi w udziałem potężnych chórów, a przeżyciami bohaterów pokazanych w scenach o kameralnym charakterze. Tutaj nawet sceny chóralne i baletowe, wyrastają organicznie ze zwartej dramaturgii libretta. Podział na numery muzyczne zastąpił podział na wiążące się ze sobą bezpośrednio sceny podyktowane rozwojem akcji. Tradycyjne arie i duety stają się bardziej monologami i dialogami opartymi na swobodnie kształtowanej frazie. Nie oznacza to oczywiście bezpowrotnego zerwania z tradycyjną arią. Orkiestra w tej operze staje się pełnoprawnym składnikiem budowania dramaturgii każdej sceny i aktu. To ona tworzy właściwy klimat i nastrój. Tutaj Verdi jest już klasą sam dla siebie!
Adam Czopek




