Magazyn Operowy Adama Czopka

Opera, operetka, musical, balet

Cykl Legendy Polskiej Wokalistyki

Trawińska-Moroz Urszula, sopran liryczno-koloraturowy, pedagog, dyrektor

W artystycznej drodze tej śpiewaczki obok wokalistyki liczyła się również pedagogika, operowa reżyseria i teatralna administracja. W latach 1987-1989 była dyrektorem naczelnym i artystycznym Opery i Operetki w Szczecinie, z którego błyskawicznie przeniosła się do Warszawy, gdzie w latach 1989-1991 dyrektorowała Operetce Warszawskiej. Pozostając przy jej dyrektorskich funkcjach należy jeszcze wspomnieć, że od 1991 do 2005 roku prowadziła prywatny objazdowy Polski Teatr Muzyczny. Jednak największą satysfakcję czerpała zawsze ze śpiewu, dysponowała pięknym, o srebrzystej barwie, sopranem koloraturowym, którym władała z zadziwiającą maestrią. Dorobek artystyczny artystki zamyka się liczbą 40 partii operowych i operetkowych, do tego należy dodać 15 oratoriów i kantat oraz ponad 200 pieśni różnych kompozytorów.

Urszula Trawińska-Moroz w partii Violetty w Traviacie, karta pocztowa

Urodziła się – 4 października 1937 w Gnieźnie, gdzie spędziła dzieciństwo, z wyjątkiem okresu kiedy w czasie okupacji cała jej rodzina została wywieziona do Krosna. Edukację muzyczną zaczyna również w Gnieźnie od nauki gry na fortepianie, jednak już 1952 roku rozpoczyna naukę śpiewu, jej pierwszą nauczycielką w tym zakresie była Zofia Wiśniewska. Kontynuuje naukę w latach  1957-1958 w PWSM w Poznaniu, w klasie prof. Janiny Cygańskiej, następnie w klasie śpiewu Ady Sari w PWSM w Warszawie. Zawarta wtedy przyjaźń z maestrą okazała się trwała i bezcenna. Kiedy już zaczęłam śpiewać na scenie – wspomina – i opracowywać nowe role, pomoc Maestry okazała się nieodzowna. Korzystałam z tego przywileju do końca jej dni.

Dyplom z wyróżnieniem uzyskała w 1961 roku i przez kilka miesięcy występowała w zorganizowanej przez Pagart „Operze w pigułce”. Jesienią 1962 roku rozpoczyna pracę jako solistka Opery Objazdowej w Warszawie. Debiutowała w tym teatrze jako Mimi w Cyganerii  Pucciniego. Przez trzy lata pracy w Operze Objazdowej zaśpiewała jeszcze: Musettę w Cyganierii, Hanną w Strasznym dworze, Ewę w Hrabinie. To na tej scenie w 1963 roku zaśpiewała swoją pierwszą Violettę w Traviacie i Gildę w Rigoletcie, z czasem właśnie te dwie partie, obok tytułowej Łucji w operze Donizettiego, przyniosły jej największe uznanie krytyki i sympatię melomanów. W 1965 roku przechodzi do zespołu Teatru Wielkiego w Warszawie, pierwszy raz wychodzi na jego scenę jako Siebel w Fauście Gounoda. Pierwszą jej premierą jest Hrabina Moniuszki wystawiona 18 września 1969 roku, w której śpiewa partię Ewy. Wcześniej wystąpiła w  oraz w Godzinie hiszpańskiej Ravela, gdzie dała pamiętną kreację Conception. Trzymając się chronologii wydarzeń należy wspomnieć, że 1969 roku Trawińska-Moroz wyjeżdża do Wenecji na kurs u legendarnej włoskiej śpiewaczki  Giny Signa, co dało jej okazję doskonalenia w śpiewie włoskiego stylu belcanto.

Właśnie to pozwoliło jej w 1972 roku zjawiskowo zaśpiewać partię Łucji w Łucji z Lammermoor Donizettiego. Premiera wyreżyserowana przez Lecha Komarnickiego i prowadzona batutą Elio Boucompagniego stała się jej wielkim sukcesem, co podnosiły niemal wszystkie autorytety muzyczne w kraju. Tytuły: „Powiało wielką sztuką”, „Belcanto w Warszawskiej Operze’, „Sukces obłąkanej Łucji”, „Piękna Łucja”, mówią same za siebie. ”Wykonała swoje wokalnie bardzo trudne zadanie z niezwykłą starannością, czystością figuracji koloraturowych, jednym słowem tak ładnie, że stała się bohaterką wieczoru.’- napisał Jerzy Waldorff. „Śpiewała idealnie czysto, lekko, z tą swobodą emisji i techniki koloraturowej, która nie tylko sprawia satysfakcję swoją prawidłowością, ale wyznacza charakter partii.” – to zdanie Janusza Ekierta. „…przy tak pod każdym względem znakomitym wykonaniu, partie zdawałoby się tylko popisowe, nabierały rumieńców, przestawały razić sztucznością i konwencją, porywały słuchaczy.” – donosił Henryk Swolkień. Na widowni zasiadł tego wieczoru Stefan Wiech, czyli  szanowny warszawski Pan Piecyk z małżonką, co znalazło swój finał w pełnej humoru recenzji pod tytułem „Łucja zlazła z muru”.

Scena z Łucji z Lammermoor, Urszula Trawińska-Moroz (Łucja), Wanda Bargiełowska (Alicja), Wiesław Ochman (Edgar),
fot. Edward Hartwig/ archiwum T.W, O.N.

Okres pracy w Teatrze Wielkim to udział w 1965 roku w konkursie wokalnym w Tuluzie, gdzie przyznano jej wyróżnienie. Wcześniej w 1961 roku brała udział w konkursie w Bukareszcie, który zakończyła wyróżnieniem. W 1963 roku pojawiła się na Międzynarodowym Konkursie Wokalnym w Liege, którego została laureatką trzeciej nagrody i brązowego medalu. Z kolei sukces warszawskiej kreacji Łucji sprawił, że partia ta stała się jej „towarem eksportowym”, śpiewa ją w Parmie (Teatro Regio), Erewaniu, Nowym Sadzie i Belgradzie. W tym ostatnim mieście przyjęto jej kreację piętnastominutową owacją. „… Urszula Trawińska-Moroz jest przedstawicielką wielkiej śpiewaczej kultury, którą przede wszystkim widzimy w muzykalności, solidnej technice i nadzwyczajnym talencie dla muzycznej frazy. Role Łucji odśpiewała ona w jeden racjonalny sposób, w którym nic nie było pozostawione przypadkowi. Z wyjątkowym uczuciem dla swej scenicznej roli stworzyła kreację, która imponowała pewnością swojego występu i całością  efektu.”  – napisał po belgradzkim występie Nadeljko Grba. Ponoć była pierwszą Polką, która wystąpiła w Belgradzie po wojnie (marzec 1983).

Lata siedemdziesiąte są w karierze naszej bohaterki wyjątkowo bogate. Od 1976 roku współpracuje z Theater am Gartnerplatz w Monachium, gdzie jest oklaskiwana jako Violetta w Traviacie. W 1973 roku w moskiewskim „Bolszoj” (na scenie kremlowskiego Pałacu Zjazdów) śpiewa Gilę w Rigoletcie i Rozynę w Cyruliku sewilskim, powtarza te partie w Plowdiw i Erewaniu. W tym ostatnim mieście bliżej poznała Arama Chaczaturiana, który podarował jej nuty trzech arii koncertowych. W Odessie, Nowosybirsku, Sofii,  Usti n. Łabą, Pradze, Ostrawie i Bukareszcie, podziwiają  jej kreację Violetty w Traviacie.

Trawińska Moroz w roli Hrabiny Maricy, Operetka w Szczecinie 1988

Jednocześnie na rodzimej scenie Teatru Wielkiego śpiewa premierę Traviaty (Violetta, 21 październik 1973), Falstaffa (Nanetta, 6 luty 1975) Verdiego. W 1976 roku podziwiano ją jako Nanettę w Madrycie i Lizbonie, podczas tournée stołecznego Teatru Wielkiego. Nie mniejszym sukcesem zakończyła się w czerwcu 1975 roku polska premiera opery Diabły z Loudun Pendereckiego z Urszulą Trawińską-Moroz jako Philippe, ukochaną księdza Grandier. Była też urokliwą Małgosią w Jasiu i Małgosi E. HumperdinckaW 1978 roku śpiewa na warszawskiej scenie premierę Rigoletta ( Gilda), a w 1980 Cyganerii (Mimi). Trzy lata później w premierze Wesela Figara Mozarta śpiewa rolę Hrabiny. W każdym przypadku jest zauważana przez krytyków, którzy nie szczędzą jej słów uznania podnosząc piękno jej głosu, sceniczny temperament i kulturę muzyczną. Równolegle z działalnością sceniczną prowadzi równie bogate życie koncertowe, występując nie tylko w polskich filharmoniach, ale również na estradach w całej niemal Europie.

W 1978 roku rozpoczyna kolejny etap w swoim artystycznym życiu i zaczyna pracę jako pedagog w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, której w 1987 roku zostaje profesorem.  

W latach 2002-2005 była dziekanem Wydziału Wokalnego AMFC w Warszawie. W latach 1994–95 prowadziła także klasę wokalną na studiach podyplomowych w Seulu. Przyczyniła się też do powstania wydziału wokalnego w białostockiej filii warszawskiej Akademii Muzycznej. Druga połowa lat osiemdziesiątych to okres kiedy stawała za pulpitem reżyserskim, debiutowała w tej roli w Szczecinie, gdzie w lipcu 1988 roku wystawiała Straszny dwór Moniuszki, a w listopadzie tego samego roku widowisko Marsz, marsz Polonia Panka. Szczecin oklaskiwał też jej kreację tytułowej Hrabiny Maricy w operetce Kalmana, czynił to już znacznie wcześniej bo w 1983 roku podziwiając ją jako Violettę w Traviacie. Kolejne inscenizacje realizowała już w Operetce Warszawskiej m.in. Błękitna maska F. Raymonda. Bywa też często zapraszana do jury krajowych konkursów wokalnych. W 1989 roku ukazała się jej autobiograficzna książka Dobre duchy z zamku Ravenswood. 
Urszula Trawińska-Moroz zmarła w Warszawie 5 stycznia 2025 roku w wieku 87 lat. Pochowana została na Cmentarzu Powązkowskim.

„Absolwentka, a następnie aktywna nauczycielka akademicka naszej Uczelni, której poświęciła ponad 30 lat pracy zawodowej. W latach 1980-1981 oraz 2002-2005 dziekan Wydziału Wokalnego. Odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi. Wielokrotnie wyróżniana Nagrodą Rektora UMFC.” – napisał po śmierci Artystki  prof. Tomasz Strahl.

Adam Czopek